ZEW SIĘ BUDZI [RELACJA]

1
112
fot. http://zewsiebudzi.pl/informacja-prasowa/

Mamy dla Was relacje z pierwszego dnia Festiwalu Zew się budzi.


Osiem i pół tysiąca uczestników, którzy dzielnie stawili się o siódmej rano na pierwszy koncert otwierający imprezę. NOCNY KOCHANEK rozpoczął swój występ z humorem. Zagrał takie kawałki jak ,,Wojownik na białym koniu”, ,,Randka w ciemno”, „Al dente”.

Po popisie NOCNEGO KOCHANKA przyszedł czas na zespoły wyłonione w konkursie.

Jako pierwszy wystąpił THE PAJX i trzeba przyznać, że naprawdę dali radę, jak na pierwszy zespół wchodzący na scenę zaraz po występie NOCNEGO KOCHANKA.
Zespół wyróżnia się fantastycznym brzmieniem trąbki. Zaprezentowali takie utwory jak „Tango”, „Nowacka”.

Następnie pojawił się HELLVOID, który miał na scenie gościa w postaci Dagmary, która wywijała na scenie w rytm ostrych basowych tonów. Dziewczynka została wyłoniona z tłumu przy barierkach, gdzie dawała czadu i tym zdobyła serce publiczności oraz możliwość wejścia na scenę.

Po tym szalonym występie na scenie zjawił się zespół THE BACKSTAGE, który zaprezentował kawałki jak „We Are The Crowd’‘, „All Day Long” czy „Turn Me Up”. Utwory pochodziły z ich debiutanckiej płyty ‘‘Whitne Noise” i miała premierę dzień później, czyli 4 maja.

Po nich na scenie pojawiła się grupa HURROCKAINE i zaprezentowała takie kawałki
jak ,,Secret life”, „Steid of mind”, „Prettending”, ,,Stop me”.

Mocne wejście z kawałkiem „Jiu Jistsu” miał zespół 0% NORMY, potem był spokojniejszy refleksyjny kawałek ,,Padre”.
Następnie zaprezentowali skoczny kawałek ,,Pościg” oraz utwór ,,Fałszywy Wąż”.

Po tym ostatnim występie nastąpiła popołudniowa przerwa, którą ludzie mogli spędzić
w strefie gastronomicznej lub sportowej trenując boks i kickboxing. Dzieci natomiast miały strefę niedźwiadka w której to mogły spędzić czas na różnorakich grach i zabawach.
Można też było przejść się po okolicznych szlakach i podziwiać otaczające piękne bieszczadzkie krajobrazy.

Wieczorną cześć festiwalu otworzył zespół KSU, który zagrał swoje stare dobre kawałki takie jak ,,Moje Bieszczady” czy ,,Kto cię obroni Polsko” i wprawił publiczność w ruch.

SOSNOWSKI natomiast wprowadził spokojniejszy blusowo-countrowy nastrój, który sprzyjał delikatnemu kołysaniu oraz zachęcało do tulenia. Miało to sprzyjać ogrzaniu się przy tej deszczowej i chłodnej pogodzie. Ci, którzy słyszeli po raz pierwszy charakterystyczny głos SOSNOWSKIEGO, zastanawiali się ile faktycznie ma lat.
Rozstrzał był spory. Dawano mu od dwudziestu do nawet sześćdziesięciu pięciu lat.

Po Sosnowskim na scenę wszedł TOMEK LIPIŃSKI Z ZESPOŁEM. Zagrali stare dobre kawałki o wydźwięku obywatelskim.

COMA zaprezentowała utwory z nowej płyty pt: „Sen o 7 szklankach”. Publiczność usłyszała
,,Z poradnika młodego zielarza”, ,,Pożegnanie z bajką”. Utwory te są, utrzymane w nieco psychodelicznej, niepokojącej stylistyce, co w połączeniu z wizualną stroną dało niesamowity efekt.

ZALEWSKI zagrał swoje najbardziej znane piosenki. Publiczność oszalała, gdy dał prawdziwy popis grania w kawałku „Początek”, który wybrzmiał na koniec całej imprezy. Pokazał tym, że potrafi ciekawie zinterpretować kawałek, który był pierwotnie wykonywany przez trzy osoby, czyli Zalewskiego, Dawida Podsiadło oraz Korteza.
Niesamowite widowisko!

I na tym zakończył się dzień pierwszy festiwalu w Cisnej. Była to moc wrażeń!

Miejmy nadzieję, że za rok Festiwal, również się odbędzie i da tyle samo radości
co tegoroczna edycja!

1 KOMENTARZ