Kiss koncert – Relacja

0
20

Po blisko półwieku spektakularnej działalności artystycznej, legendarny zespół KISS wreszcie zagrał w Polsce w ramach pożegnanej trasy End of the Road World Tour. Na miejsce pierwszego i prawdopodobnie ostatniego spotkania z polską publicznością wybrano krakowską Tauron Arenę. 18 czerwca muzycy dali nam wszystko, co obiecywali, a nawet więcej. Spełnione marzenie tysięcy fanów i bezkonkurencyjne show, zarówno pod względem muzycznym, jak i wizualnym, które zostanie w pamięci na całe życie.

Założony w 1973 roku w Nowym Jorku przez Paula Stanleya i Gene’a Simmonsa zespół KISS to jeden z nielicznych przedstawicieli rocka, który nieustannie dostarcza rozrywki swoim słuchaczom. Doskonała forma, wyraziste kostiumy i niepowtarzalne show, którego nie przebił do tej pory żadna inna rockowa formacja. О ich artystycznej i marketingowej potędze można rozpisywać ogromne rozdziały, a świadczy o tym między innymi ponad 100 milionów egzemplarzy sprzedanych płyt studyjnych, wydawnictw koncertowych i składanek najważniejszych numerów. Większość pokryta złotem i platyną, a w Stanach Zjednoczonych są niezaprzeczalnymi rekordzistami w ich ilościach. Studyjny i wydawniczy dorobek to jednak zaledwie wierzchołek wulkanu, który wybucha przed tysiącem widzów na zagranej niezliczonej ilości tras koncertowych. Do tego rozpoznawalny wizerunek, który pozwalał muzykom stać się bohaterom komiksów, czy gwiazdami animowanego ekranu. Jeżeli miałabym zdefiniować muzyczną ikonę, KISS najtrafniej wpisuje się w jej ramy.

Dotąd trudno było pogodzić się z faktem, że tak ponadczasowy zespół, który posiada ogromną rzeszę fanów na całym świecie, przez ponad 45 lat działalności artystycznej nigdy nie wystąpił w Polsce. Jeszcze większe poczucie niesprawiedliwości towarzyszyło odwołaniu warszawskiego koncertu The Alive/Worldwide Tour w 1997 roku. Teraz, po 22 latach to odległe marzenie dla wielu stało się rzeczywistością, a zespół zgodnie ze swoim mottem You want the best, you’ve got the best dali spragnionej rock n rolla polskiej publiczności wszystko co obiecywali, a nawet jeszcze więcej.

We wtorek (18 czerwca) w krakowskiej Tauron Arenie wszelkie granice wiekowe w krakowskiej Tauron Arenie zostały zatarte. Począwszy od najmniejszych słuchaczy pod nadzorem rodziców, młodzieży, po weteranów KISS ARMY, którzy trwają z muzykami od samych początków. Dodatkowo na uwagę zasługuje kreatywność fanów. Wśród tłumnie zbierającej się widowni można było zauważyć umalowane twarze w motywach swojego ulubionego bohatera, czy nawet specjalnie przygotowane stylizacje.

Już sama rozgrzewka dała wyraźnie do zrozumienia, że będzie to noc pełna niespodzianek. Przed najgorętszym zespołem na świecie na scenie swój artystyczny talent zaprezentował amerykański malarz David Garibaldi, który podczas pokazów na żywo stworzył portrety gwiazd rocka. W ramach półgodzinnego energetycznego pokazu na oczach tysięcy widzów namalował portrety Jimmy’ego Page’a z Led Zeppelin, lidera Black Sabbath – Ozzy’ego Osbourne’a i oczywiście czwórkę bohaterów wieczoru. Nic dziwnego, że każde dzieło było nagradzane owacjami. Tak kreatywnego supportu nie miał jeszcze żaden zespół, jednak wybór zupełnie nie zaskakuje ze względu na fakt, że sam Paul Stanley poza muzyką realizuje się w innych dziedzinach sztuki, w tym w malarstwie, prowadząc między innymi własną galerię sztuki. Artysta jest również zaangażowany w działalność charytatywną, co w połączeniu z talentem i w oprawie w jakiej go przedstawia spowodowało, że to on jest jednym z najczęstszych gości na ich pożegnalnej trasie.

KISS pojawili się scenie punktualnie o godzinie 20.45, dając ponad dwugodzinne show. Chociaż pojawienie się to raczej zbyt okrojone stwierdzenie. To było wejście godne prawdziwych mistrzów widowiska z najwyższej ligi, którzy przy dźwiękach kultowego Detroit Rock City zjechali na scenę na specjalnych okrągłych platformach, a następnie wznosiły się jeszcze kilkakrotnie w trakcie koncertu. Polska publiczność była rozgrzana już od pierwszej chwili, a Shout It Out Loud jedynie spotęgowało aktywność zapełnionej widowni. Po rockowych petardach z ich czwartego albumu Destroyer z 1976 roku zabrzmiał utwór Deuce z debiutanckiej imiennej płyty, a następnie nagrane 35 lat później Say Yeah z 2009 roku, dają jednocześnie szansę kompozycjom z różnych dekad. Grupa zagrała łącznie dwadzieścia utworów. Wszystkie doskonale przyjęte przez tłum, który często nie omieszkał przejmować rolę chóru. Ze wspomnianego Destoyera usłyszeliśmy również liryczne Beth na bis z perkusistą Ericem Singerem przy fortepianie (jeszcze wcześniej występujący z solówką na perkusji) i God of Thunder w bestialskiej oprawie od Gene’a Simmonsa i jego słynnego języka.

Na zwieńczenie wyczekiwanego spotkania, skandująca publiczność wywołała KISS na bis, którzy w odwecie dostarczyli jeszcze więcej zabawy czyniąc wcześniej wspomniane Crazy Crazy Nights jeszcze bardziej szalonym poprzez zrzucone z góry białe i czarne balony oraz Rock and Roll All Nite, gdzie lot nad głowami odbył gitarzysta Tommy Thayer na platformie ze spadającym wodospadem confetti.

Trudno opisać słowami zapierające dech w piersiach efekty i spektakularną pirotechnikę. Tylu eksplozji na jednym koncercie nad Wisłą jeszcze nie doświadczyliśmy i z pełnym przekonaniem można stwierdzić, że ogromna Tauron Arena była organizacyjnie doskonale przygotowana na takie przedsięwzięcie. Oprawa wizualna nie przesłoniła jednak tego, z czym legendarni muzycy przyjechali do Polski, czyli arsenałem rockowych przebojów, które towarzyszą nam od blisko półwieku i kocha je cały świat. Połączenie muzycznego rockowego ognia ze scenicznym żywiołem całej czwórki uderzało z mocą błyskawicy z której trudno się otrząsnąć. Pomimo iż muzycy zapowiedzieli End of the Road World Tour jako ostatnią trasę, wciąż odnoszę wrażenie i mam nadzieję, że nie powiedzieli nam jeszcze ostatniego słowa, a hardrockowy cyrk z najwyższej półki i ponadczasową muzyką na czele, będzie kontynuować podróż w imię nieśmiertelnego rocka i dawania radości ludziom na całym globie.