Slipknot Łódź 6.02. 2020 – [Relacja]

0
3

Slipknota można nie lubić, można lubić i można ubóstwiać, jednego się nie da… przejść obok nich obojętnie. Corey Taylor ze swym rozwrzeszczanym psychotycznym wokalem razem z swoją ośmioosobową bandą muzyków-psycholi, zagościli 6 lutego na Łódzkiej Atlas Arenie, a my byliśmy na miejscu.

Slipknota wspierał nasz rodzimy death, black, zespół pod wodzą Nergala. Chłopaki z Behemotha dali popis na światowym poziomie, mocne makijaże i efekty pirotechniczne uzupełniały ciężką gitarę, szybką perkusję, oraz mroczny growl lidera. Fani polskiej kapeli na pewno się nie zawiedli, chociaż tym razem brakowało rozrywanych biblii czy kobiet na krzyżach – szkoda ale cóż – Behemoth dał to czego wszyscy się spodziewali i to na naprawdę dobrym poziomie. Ale dobra to nie Behemoth był gwiazdą wieczoru.

Zasadniczo dostałem miejsce na trybunach i z ciekawością przyglądałem się całej płycie, która wypełniła się ludźmi czekającymi w napięciu na gwiazdę wieczoru. Jak opadła kurtyna, z 13 tysięcy gardeł wydarł się krzyk radości, zespół rozpoczął koncert hitem z najnowszego albumu któremu jest poświęcona ta trasa… I niestety realizacja zaliczyła jedną wielką, ogromną i bolesną wtopę, „Unsainted” hicior otwierający koncert właściwie był nie słyszalny wokalnie. Nie chce tutaj rzucać oskarżeniami, czyja to wina i kto zawinił, bo prócz realizatorów zawinić mógł wokalista, lub akustyka samej sceny. Niestety przez taki błąd utwór przeszedł bez echa, i w moim odczuciu szkoda. Potem zespół szybko się podniósł, zresztą część fanów szybko zapomniała o tym faux pas. Dalej koncert już się rozkręcał w najlepsze, prócz utworów w najnowszej płyty usłyszeć można było starszy materiał taki jak „Before I Forget” czy „Psychosocial”. Zespół wystąpił w nowych kostiumach które pierwszy raz pojawiły się wraz z publikacją singla „Unsainted”. Jeśli chodzi o energię to faktycznie temperatura wzrastała z każdym utworem, Corey jest arcymistrzem zarządzania tłumem i jego energią, często mówiąc o tym jak ważne jest aby muzyka którą tworzą jako zespół, jednoczyła ludzi a nie dzieliła. Nie zabrakło też mistrza skreczu Dj Starscream który jak (nie-) dobry duch wydawał się być wszędzie, pobudzając energię w publice. Całe szaleństwo sceny, przekładało się na publiczność, która co jakiś czas tworzyła mosh-pity przypominający wiry morskie. Pirotechnika, ognie i rewelacyjna gra świateł z wizualizacjami dopełniały show. Scena miała dwa poziomy zaprojektowana była segmentowo, z balkonami i dawała wiele przestrzeni artystom.

Setlista koncertu prezentowała się następująco:

Unsainted
Disasterpiece
Eeyore
Nero Forte
Before I Forget
New Abortion
Psychosocial
Solway Firth
Vermilion
Birth of the Cruel
Wait and Bleed
Eyeless
All Out Life
Duality
(sic)
People = Shit
Surfacing

Behemoth gościem specjalnym Slipknota

Po jesiennej trasie “Ecclesia Diabolika Baltica” grupa Behemoth  ponownie zagrała przed polską publicznością. Grupa Adama Darskiego i tym razem nie zawiodła swoich fanów, mimo że koncert nie był pełnowymiarowy.

Setlista koncertu prezentowała się następująco:

Wolves ov Siberia
Daimonos
Ora Pro Nobis Lucifer
Bartzabel
Rom 5:8
Blow Your Trumpets Gabriel
Ov Fire and the Void
Chant for Eschaton 2000

Grupa Behemoth przyzwyczaiła swoich fanów do niesamowitych, spektakularnych i niezwykle dopracowanych widowisk. Koncert przygotowany był z niezwykłą starannością i obfitował w masę efektów pirotechnicznych, piękne i klimatyczne wizualizacje oraz potężną dawkę ognia.